Karolina i Karol

Ślub na Saskiej Kępie i przyjęcie nad Wisłą

„No to widzimy się na ślubie 6.06!”, słowa Pana Młodego, rzucone na pożegnanie na początku wiosny, która okazała się najdłuższą w historii i najtrudniejszą do przetrwania, wydawały nam się nie do spełnienia. A jednak! Okazało się, że życie, jak to ono, pisze swoje własne, bardzo oryginalne scenariusze i to właśnie 6 czerwca był pierwszym dniem powszechnego odmrożenia ślubnego! Ustalenia i terminy mogły pozostać w mocy. Cieszyliśmy się my, cieszyła się Młoda Para. Po tylu tygodniach w trybie stand-by, życie wraca!, Ceremonia ślubna i przyjęcie, choć w formie kameralnej, miało królewski format. Piękna msza i przyjemny kościół, pogoda taka, że o lepszą trudniej, mili goście, szczęśliwa Młoda Para, przyjęcie w urokliwym zakątku nad Wisłą: wszystko się udało, a Pan Młody mógłby śmiało powiedzieć: „A nie mówiłem!”… Tylko skąd on to wiedział?