Nilglen i Jakub

POLSKO-FILIPIŃSKI ŚLUB ZIMOWY

Panna Młoda liczyła tego dnia przynajmniej na symboliczny śnieg (nie mówiąc już o solidnych śnieżnych zaspach), jednak pogoda poskąpiła nawet śniegu z deszczem ;). W zamian za to lutowego słońca od rana do zachodu było aż nadto. Od rana towarzyszyliśmy wiernie Pannie Młodej już przy układaniu fryzury i makijażu. Potem pan fotograf został oddelegowany do przygotowań Pana Młodego, a pani fotograf uwieczniała skomplikowane przygotowania Panny Młodej. W ostatniej fazie przy nakładaniu sukni i jej wiązaniu pomagała przyjaciółka Panny Młodej. Gdy wszystko było dopięte na ostatni guzik (czy może raczej – zasznurowane na ostatnią pętelkę), nasza Nilglen objawiła się swoim przyjaciółkom, szykującym się do uroczystości, wywołując na wejściu głośny aplauz. Przyjaciółki – wszystkie krajanki Nilglen – zjechały z całej Polski, razem ze swoimi polskimi rodzinami, żeby być przy Nilglen w tym bardzo ważnym dniu. No i rzeczywiście – ich pogoda ducha, entuzjazm, radość, żywiołowość, na pewno była wsparciem dla Panny Młodej. Jedynie sala ślubów narzuciła powagę, potem już było tylko głośno i radośnie! Lutowy chłodek, podszczypujący nosy przygnał wszystkich gości do środka lokalu, gdzie już w cieple można było dalej celebrować wesele. Ceremonia przywitania Pary Młodej, pierwszego tańca, życzeń itd. rozegrała się zgodnie z polskimi zwyczajami, ale podczas całej imprezy filipińska żeńska grupa wywarła na wszystkich niezapomniane wrażenie. I co najważniejsze – tej zimowej nocy nie trzeba było rozumieć, co ktoś w obcym języku mówi, absolutnie wszyscy świetnie się razem bawili, świętując zawarcie małżeństwa polsko-filipińskiego. Jednego z wielu, a jedynego i wyjątkowego.