Nilglen i Jakub

Sesja narzeczeńska w wielkim pałacu

Kiedy Jakub skontaktował się z nami w sprawie sesji zdjęciowej, nie podejrzewaliśmy, jaką niespodziankę nam szykuje. Niespodzianka nosiła egzotyczne imię Nilglen i była rodowitą Filipinką. Trochę, jak się dowiedzieliśmy, stęsknioną za śniegiem. Mimo, że u nas narzekamy na bezśnieżną aurę, jednak temperatury – nawet przy takiej ciepłej zimie – odbiegają (delikatnie mówiąc) od średniej temperatur filipińskiej „zimy”. Musieliśmy więc wybrać na sesję taką lokalizację, która pozwoliłaby ślicznej Nilglen, bez obawy nabawienia się zapalenia płuc, przetrwać w sukni z odsłoniętymi ramionami. Wybór padł na pokaźny budynek w środku miasta, przy dużym placu, z wnętrzami, które są już pewną klasyką stylu. Zobaczcie zdjęcia i zgadnijcie, co to za lokum. Jakub, w marynarskim stroju wyjściowym i jego dama, prezentowali się olśniewająco, wzbudzając zrozumiałe zainteresowanie u obserwatorów. Nam się też spodobała ich spontaniczność i naturalny wdzięk.