Wiola i Bartek

Ślub w kościele św. Maksymiliana Kolbego w Głownie i wesele na Sali Bursztynowej

To była ostatnia sobota owej jesieni, gdy można było spotykać się na przyjęciach weselnych – tuż po ogłoszeniu specjalnych obostrzeń dotyczących spotkań towarzyskich. Ale – zdążyli!

Co prawda życzenia Młodej Parze składano w maskach, co było jednak okolicznością nietypową, ale o wyjątkowości wesela zadecydowały wyśmienite nastroje wszystkich biesiadników od początku do samego końca, doskonała zabawa (niezły wodzirej!), tańce (w tym i prawdziwie po mistrzowsku odtańczony polonez!), podczas których nasze obiektywy wyłowiły – bez żadnej przesady – wybitne talenty w tej dziedzinie. Ale najpierw przecież był ślub. I choć deszczowa pogoda oraz świadomość przebywania w strefie żółtej, maski i dystans, mogły obniżyć nastrój, nie umknęło nam, jak bardzo, mimo tego, Młoda Para jest szczęśliwa. Nie dałoby się tego ukryć pod żadną maską!